Próby (Norwid) - Wikiźródła, teksty i materiały źródłowe

Próby (Norwid)

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

 Błogosławione pieśni malinowe,
 Błogosławione pieśni kalinowe,
 Błogosławione otchłanne niebiosy,
 Obłoki, wiatrem gnane jako stada,
 I kołysane wiatrem ciężkie kłosy –
 – Duch się w harmonię  m ę k ą  nie układa:
 By w pieśni stanąć, dość stanąć pod progiem;
 Odetchnąć dosyć, by odetchnąć Bogiem!
  
 Błogosławiona jest gorycz wiośniana,
 Wśród pękających drzew rozpowietrzana,
 Drzew, co od ziemi jak kolumny rosną,
 Gdy w niebie miękkich gałęzi obręcze
 Podobne mają do harf strojnych wiosną
 I psalmem: „Ś w i ę t y!” – tak że patrząc, klęczę.
 
 Błogosławione jest i obce daléj
 Powietrze, które się jak mirra pali,
 Rozpustujące z dzikiej lauru woni,
 Pomarańcz złotem kapiące – i niebem,
 Pod którym każdy głaz jak Memnon dzwoni
 Każdy lazaron, gdy zechce, jest Febem.
  
 Błogosławiony i step ów bez końca
 Oceanowej przestrzeni – na której
 Nie mają spocząć gdzie promienie słońca,
 Szmaragdowymi odpychane góry:
 Z dumą żywiołu, co, jak chaos stary.
 Mało się komu dał deptać – bez wiary!
  
 Błogosławione są islandzkie mroki
 I cichość morska, taka – że umarli,
 Nie mając w grobach zarówno głębokiéj,
 Może by śmierci swoich się zaparli.
 – Otchłanie morza i niebios otchłanie
 Dnami tam w siebie patrzają, poza nic.
 I fal jakoby nie było:
 Cisza, co słowu nakazując ciszę
 Zda się układać z samym Słowem-słowa,
 Że swoich prac nie skończyło – –
 Ocean taflą jedna, się kołysze.
 Jakby go właśnie osadzano z nowa.
 Jakby się globu kończyła budowa.
 Jakby tej było chwili odpomnienie.
 Co końcem dzieła wzbudza zadziwienie.
 Nie będąc jednem ni drugiem –
 Tylko coś – jakby koniec i początek,
 Przedpotopowej tajemnicy szczątek,
 Ducha wyorany pługiem.
 
 Błogosławione jest próżniactwo człeka,
 Co szuka, aby mu było wygodnie;
 Poezja w usta by szła zdrojem mleka.
 Wiek się nikczemnie nie kłopotał o dnie.
 Natura z piersią czekała otwartą
 I z swoim miękkim bogactwa welonem;
 By każda twoja łza była otartą.
 Każde uczucie było podzielonem;
 A ty – bezkrwawą promienny zaletą,
 Dobranych ludzi otoczony chórem –
 Żebyś był  h a r f ą...  rzec chciałem:  p o e t ą,
 Lecz mi to słowo przychodzi z oporem –
  
 Błogosławione wszystko to – i nie to –
 Ale czy będę błogosławić tobie,
 O! miasto wielkie – serc i kwiatów grobie? –
 Gdzie, oddychając, cudze chłoniesz tchnienia.
 Kroku niemocnyś zrobić pierworodnie.
 Myślisz, żeś wesół – to nie twe wrażenia,
 Cnoty nie twoje i nie twoje zbrodnie:
 „N i e  j e s t e ś! – z bruku wołają kamienie –
 P r z e c h o d ź!” –
 
                                   Dopiero – wśród tego miliona,
 Dopiero w takim obozie ludzkości,
 Dopiero tutaj, jeżeli nie skona
 Pieśń twa – nie skona z niedokończoności –
 Jeśli anielstwo jej wyżywić zdołasz
 Na każdą dobę, co jest przypadkowe
 Rzucając na bok; jeśli nie zawołasz:
 „Ojcze! i niebo już nudzi mię płowe.
 Jako wytartej szaty wielka poła –”
 O! wtedy będę wierzył Muzie twojej.
 Że bezwidnego filarem kościoła
 Na safirowym utwierdzeniu stoi! –
  
 Błogosławione są i w myśli sferze
 Złudzenia, którym – niestety – nie wierzę:
 Bałwany różnych szkół i różnej doby.
 Nie istniejące – a możne! – i nieraz
 Wiekiem rządzące, jak wielkie osoby.
 – Wyrazem jednym, jednym słowem:  t e r a z,
 Jakoby berła żelaznego siłą,
 Bijące tłumy, aż się im pokłonią,
 Aż się przed ciosem zastawią mogiłą,
 Aż się zastawią krzyżem – nigdy dłonią!
  
 Błogosławione są te wszystkie mary,
 Bo kto im szyję podesłał, szczęśliwy!
 Miłości bolę i cierpienia Wiary
 Nie znane jemu – on zna tylko: wpływy –
 M o d y-m n i e m a n i a  –  i  c z a s ó w-u k a z y;
 Lecz ty szaleniec – on mędrcem sto razy!
 
 Jeśli więc w łunach tych ciebie zobaczę
 Nie odmienionym i z gwiazdą na czole,
 Której ci z włosem nie wydrą rozpacze;
 Jeśli usłyszę cię mówiącym: „W o l ę”,
 Mówiącym: „K o c h a m  –  c h c ę  –  j e s t e m  c z ł o w i e k i e m.
 – Dłoń mą wyciągam, chociażby rozdartą
 Z czystego złota wykowanym ćwiekiem;
 Wyciągam moją dłoń szczerze otwartą
 Wszystkiemu, co jest zacne i godziwe” –
 O! wtedy powiem, że pieśni twe – żywe!
  
 Lecz nie tu koniec prób – ja wyznam – oni
 Poczekać zechcą na harfy rozpadek,
 Na spopielenie tej, co grała, dłoni,
 By tylko kamień i Bóg był ci świadek.
 – Miłości otchłań i twardość-granitu
 By tobie były, od szczytu do szczytu,
 Jako monument utwierdzony w wieczność,
 Że  k o c h a ć  śmiałeś,  w i e r z y ć,  k o n a ć – i tu
 Nie była twoją Poezją – konieczność! –


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.




kalorie producent drzwi księgarnia w lublinie budowa domów szlifierka do drewna domki jednorodzinne
Imprezy integracyjne - przyszłością firm
Pikniki firmowe nad polskim morzem
Turystyka biznesowa, czyli wyjazdy incen
Integracja, imprezy firmowe i team build