Powieść
1
Opiszę najprzód mego bohatera,
Jak wchodzi do szkół i chłostę pobiera:
Z zadowoleniem wielkim czytelników,
Przeczuwających powieść - narodową,
Pełną cybuchów, facecyj i krzyków
(Nie dokończoną wciąż, więc zawsze nową!)
2
Gdzieniegdzie farsę dwuznaczną, francuską,
Przebiorę w kontusz; indziej - przypowiastkę
Gburną osłonię wełnianą krakuską:
Rozegżę starców i spłonę niewiastkę -
Tymczasem heros wnijdzie w armię ruską
I już dobiegnie rangi oficera
(Gdy młodszy jego brat - chłostę pobiera!)
3
Tu - zrobię małe, lecz rzewne zboczenie,
Wracając na wieś mego bohatera;
Opiszę kuchnię - sosy i korzenie -
I jak się złoty hydromel podbiera;
Pannę ośpiewam, gdy swe łzy ociera,
Potem znów ucztę i zmów rozrzewienie!
4
Końca takowej nie ma odysei,
Przeprowadzonej krwią przez pokolenia;
Wiersz każdy z wierszem, jak krańce alei,
W perspektywiczne z-wieją się odcienia,
Lipowym z góry osypując kwiatem
Przechadzające tam i sam istnienia -
Cichość gdzieniegdzie śmiech - lub groźba batem.
5
I - jako w Danta piekle narodowym
(Więcej toskańskim niż sama Florencja),
Tak w mojej pieśni, zamiotem wirowym,
Zbierze się cała poezji esencja -
Czytelnik kichnie? - niechaj będzie zdrowym!
(Z tego jest respekt starszych i atencja)
6
Lecz! - pod stopami drżą mi sarkofagi,
Wzdryga się niebo i piorun rozlega -
Że pióro więcej miałoby powagi,
Bielejąc martwo gdzieś u stawu brzega!
Tam - podjąłby je dziki chłopiec nagi,
Nie - ukształcony literat kolega!
obuwie damskie Old Bahama Bay Hotel pozycjonowanie Poznań rolety materiałowe listwy styropianowe Katalog Stron
ABC pomysłowego przedsiębiorcy: imprezy
Biznesowy kalendarz imprez
Impreza sylwestrowa w górach - to jest t
plyta gipsowokartonowa