Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom I/Przygrywka - Wikiźródła, teksty i materiały źródłowe

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom I/Przygrywka

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Konopnicka
Tytuł Poezye wydanie zupełne, krytyczne
Podtytuł W górach (I. Przygrywka)
Pochodzenie Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom I
Data wydania 1915
Wydawnictwo Nakład Gebethnera i Wolfa.
Drukarz O. Gerbethner i Spółka
Miejsce wydania Warszawa, Lublin, Łódź, Kraków
Link do strony indeksu
II. W GÓRACH[1].

 

I. PRZYGRYWKA.

Wkoło mnie otoczyły moje równie senne,

Pasmem jednakiem...

Ale ja sobie lecę w krainy odmienne —

Umiem być ptakiem!

Błękitna przestrzeń mruga, zaprasza do siebie,

Skrzydeł nie nuży...

Pędzim sobie we trójkę: ja, obłok na niebie,

I listek róży.

Listek najpierwszy upadł na wioskowym kopcu

Cudzej granicy,

Jak rzucone słóweczko drogiemu mi chłopcu

Mdłej obietnicy...

A obłok powiał dalej... Pod słonko się stroi

W biel i we złoto,

Aż u chaty ostatniej, co w kraju mym stoi,

Zadrżał tęsknotą...

Wiatr szarpnął go za szatę, rozrzucił mu włosy;

Toż łzami leci

Na łączkę, gdzie pod gruszą siedzi dziaduś bosy

I kupka dzieci...

Nie chce odlecieć dalej! Z tej mgły urodzony,

Z oparów rzeki:

Gdzież mu zwiedzać świat obcy, inne jakieś strony

I kraj daleki?

Więc sama lecę... sama, choć serce mnie boli

I smutno wróży...

Czemuż nie chciał obłoczek podzielić mej doli,

Ni listek róży?

Z obłoczka jabym sobie wieczorem pod głowę

Zwiła posłanie;

A z listka zasię róży — toć czary gotowe

Na zakochanie.

Lecz sina dal pociąga i wabi i nęci,

Jak cud nieznany...

Ej! ujrzę raz na oczy insze sianożęci,

Insze kurhany!

Ej! posłyszę ja przecież, jakto ludzie gwarzą

Obcym mi gwarem...

I wypatrzę miesiączek, z jaką wstaje twarzą

Nad cudzym jarem...

I dowiem się raz wreszcie, gdzie tęcza podziewa

Wstążek swych końce

I jakie tam piosenki o zmroku rozbrzmiewa

Echo mdlejące.

U nas w wiosce znam wszystko... wszystkiegom już syta,

Aż do znudzenia...

Codzień z za tego wzgórza słońce rankiem świta,

Nic się nie zmienia.

Wiem, gdzie rosną dziewanny, a gdzie niezabudki

W przydrożnym rowie;

Wiem, gdzie szary słowiczek zwił domek malutki

W naszej dąbrowie;

Wiem, gdzie ojciec łan orze, gdzie matka wybiela

Cieniutkie płótna;

Wiem, jak w święto wieczorem grzmi wiejska kapela,

Jak fletnia smutna...

Lasek, cmentarz, kościółek, starego plebana,

Znam już z pamięci...

Tęskno mi! — Hej, pociąga dal sina, nieznana,

Wabi i nęci!

  1. Latem r. 1875 bawiła poetka w Szczawnicy, »góry« są okoliczne pasma, t. j. Pieniny i przyległy od wschodniej strony Beskid dunajecko-popradzki.




Free Auto Hits Traffic Exchange obrączki sklep jubilerski Jestem Twój - Habakuk naklejki samoprzylepne evacuation9
A może by nad morze?
Integracja z widokami, widoki na integra
domki wczasowe
zuzel wielkopiecowy konskowola