[171]
I.
A kiedy mi przyjdzie zagrać
W polu dziewczynie
-
-
- — Da dana!
W polu dziewczynie,
Wykręcę ja fujareczkę
W tej wodnej trzcinie
-
-
- — Da dana!
W tej wodnej trzcinie.
- Bo ta trzcina się ugina
- Za wiatru wianiem,
- Nieinaksza i dziewczyna
- Z swoim kochaniem...
- Wprawiłaby jasne słonko
- W szybkę u chaty,
- Wyglądałaby czy jedzie
- Do niej bogaty!
A kiedy mi przyjdzie zagrać
Na cudzym progu
-
-
- — Da dana!
[172]
Na cudzym progu,
Wykręcę ja fujareczkę
W tym ostrym głogu,
-
-
- — Da dana!
W tym ostrym głogu!
- Będziesz śpiewać mi przy sercu
- Gorzkiemi łzami,
- Aż poleci głos żałosny
- Temi łanami...
- Chodzi krzywda popod lasem,
- Po jarach chodzi,
- Nikt nie zgadnie co za czasem
- Złe ziarno zrodzi...
A kiedy mi przyjdzie zagrać
W tym pańskim dworze,
-
-
- — Da dana!
W tym pańskim dworze,
Wykręcę ja fujareczkę
W najgęstszym borze —
-
-
- — Da dana!
W najgęstszym borze!
- Pamiętają stare drzewa
- Tę czarną dolę,
- Co tu przeszła przez te chaty,
- I przez to pole...
[173]
- Rozśpiewająż się piosenki
- W jęki i płacze,
- Aż zciemnieją złote miody,
- Białe kołacze...
A kiedy mi przyjdzie zagrać
Tej nocce śpiącej —
-
-
- — Da dana!
Tej nocce śpiącej,
Wykręcę ja fujareczkę
Z wierzby płaczącej —
-
-
- — Da dana!
Z wierzby płaczącej.
- Oj polecąż z niej piosenki,
- Jako ptaszkowie,
- Oj rozniosą ciche szumy
- W onej dąbrowie...
- Ni ja roli, ni ja chaty,
- Nędzny koniucha,
- Nocka tylko patrzy na mnie —
- I pieśni słucha...
[174] [175]
II.
Nie swatała mi cię swatka
Ani ojciec, ani matka,
Jeno pieśni skowronkowe
W te poranki, w te majowe,
Jeno jasne one zdroje,
Kędy konie do dnia poję,
Jeno gołąb ten skrzydlaty,
Jeno dróżka do twej chaty
I fujarki onej granie,
Co rozlega się po łanie,
I te trzciny, rokiciny —
— Jedźże, Jaśku, do dziewczyny —
-
-
-
- Hej!...
Nie swatały mi cię kumy,
Jeno ciemnych lasów szumy,
Jeno tęskność, co się ściele
Po ugorach, jak złe ziele,
[176]
Jeno mokra ona łąka,
Gdzie się nocką tuman błąka,
Jeno złote ono słońce,
W cichych zorzach zachodzące...
Odwieczerzem jednem, drugiem,
Pług za łanem, ja za pługiem,
Za mną zasię słonko chodzi,
— Dziewczę ci się, Jaśku, godzi.
-
-
-
- Hej!...
Ludzie mi cię nie raili,
Ani do mnie miodem pili,
Jeno ten miesiączek biały,
I te gwiazdy cię swatały...
Nie chodziły tu sąsiady,
Na namowy, na wywiady,
Jeno cichość wieczorowa
Niosła zkądciś miłe słowa,
Nocka jeno w oknie stała,
Chłodną rosą przypijała,
Chłodną rosą mnie budziła —
— A gdzie, Jaśku, twoja miła?...
-
-
-
- Hej!...
[177]
III.
A kiedyż my doczekamy
Tej wiosenki, tego lata,
Że pod strzechą, pod zmurszałą
Wybieleje nasza chata?...
A kiedyż my doczekamy
Tego ranka, tego dzionka,
Że przez szybkę, przez okienko,
Zajrzy w izbę więcej słonka?...
A kiedyż my doczekamy
Takiej zorzy, takiej doli,
Że nam wzejdą złote kłosy,
Na tej naszej czarnej roli?...
— Lata wichur po pustkowiu,
Ze śnieżycą wicher lata,
Na miesięcznym mroźnym nowiu
Wybieleje nasza chata.
[178]
— Chodzi niebem dzionek biały.
Białe słonko niebem chodzi,
Łzami rola zasiewana
Złote kłosy wiosną zrodzi...
[179]
IV.
Oj nocko, nocko, czarny sokole,
Czarne twe skrzydła zakryły pole,
Zakryły pole nad naszą drogą,
A mego smutku zakryć nie mogą...
A czy ty pióra rzuciłaś w morze?
Czy je spaliły zachodnie zorze?
Czy niema dosyć zmierzchów na ziemi,
Że się kryć muszę z łzami mojemi...
|
|