Poezye. Serya trzecia/In exitu Israel
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
[003]
I.
„In exitu Israel”.
Ps. 136, Rozdz. 1.
CHÓR.
- Ponad wodami babilońskiej ziemi
- Siedzim i płaczem łzami gorącemi.
- Na wierzbach lutnie nasze się kołyszą,
- W ciszy bolejem i skarżym się ciszą.
GŁOS.
A którzy nas przywiedli w krainę wygnania
Rzekli nam: „Co milczycie, o męże boleśni?
Oto wiatr wam w muzyckie naczynia podzwania,
Wstańcie śpiewając pieśnię z syońskich swych pieśni”.
CHÓR.
- Biada! nie dla nas już pieśni Syonu.
- My — las wyrwany z Libańskich gór trzonu,
[004]
- My — zdrój bezwodny, domostwo bez pana,
- I płacz bez głosu, i struna zerwana...
GŁOS.
A jakoż mamy śpiewać pieśń na obcej ziemi?
Jak wyznawać jej słowa przed ludźmi cudzemi?
W zelżywość oto rzucił Pan Syońską córę,
I stargnął z jej ramienia królewską purpurę...
CHÓR.
- Za szyje nasze gnali nas trapieniem,
- Dusza nam zaszła pomierzchem a cieniem,
- Napoje nasze zmieszane ze łzami,
- Nad Babilonu cudzemi wodami...
- . . . . . . . . . . . . . . . .
- . . . . . . . . . . . . . . . .
NABI.[1]
Więc ja mam głos! Więc ja wam śpiewać pocznę!
Ja płomień tchnę w te smutki wasze mroczne,
I pieśnią wam przyśpieszę serca bicie,
Na nowy bój, na nowe, męzkie życie!
Więc ja mam głos! Ja ptak spętanych skrzydeł,
Zerwanych strun narodu lira brzmiąca...
[005]
Na wichrach pieśń uniosę z ziemi sideł,
I gniazdo jej położę w blaskach słońca.
Więc ja mam głos! Pobitych krzyk jest we mnie.
I łuny miast, i winnic spustoszenie,
I miecza ostrz przenika mnie tajemnie,
I cisną mnie zelżywych pęt rzemienie.
. . . . . . . . . . . . . . . . . .
GŁOS.
Trwoga na mnie bije w żywot utrapiony...
Wzruszeniem wielkiem Syon został rozruszony...
A niech się cudze echa nie gonią przez pole
Za pieśnią niewolnika, co śpiewa swą dolę...
CHÓR.
- Patrzym na góry — a one się chwieją.
- Ptak ulatuje z ostatnią nadzieją.
- Ojcowie nasi pomarli w niewoli.
- Zasnąć nam dajcie, zapomnieć co boli.
-
- (słychać przygrywkę lutni)
- . . . . . . . . . . . . . . . . .
- . . . . . . . . . . . . . . . . .
NABI.
Jeruzalem! O, jeślibym ja ciebie
Niepomnieć miał od zmierzchu do zarania,
[006]
Niechaj mnie Pan zapomni też na niebie,
Prawica ma niech będzie zapomniana!
Jeruzalem! O święty ojców grodzie!
Jeślibym ja nie sławił cię z imienia,
Niech język mój w pragnieniu i o głodzie
Przyschnie, jak liść, do mego podniebienia!
. . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . .
-
-
- (przygrywka lutni)
- A któż to jest, pobita i zburzona,
- Co wyrwał cię, jak cedr, z wybornej roli?
- A któż to jest, co spętał twe ramiona?
- I zawiódł cię w ten cudzy dom niewoli?
- Nędznico ty, o babilońska córo!
- Przeklęta bądź do kości twego ciała!
- Sławion ten mąż, co odda ci ponurą
- Nagrodę twą, którąś ty nam zdziałała!
- Sławion ten mąż, co naprożników troje
- I węgły twe zatrzęsie ręką krwawą,
- I z wierzchu skał roztrąci dziatki twoje,
- I grody twe posieje polną trawą...
|
|
- ↑ Prorok.
kask uvex uroda pierścionki zaręczynowe forniry modyfikowane Mojej krwi chcesz - Kasia Kowalska
stomatolog Kraków
Góralski Sylwester niekoniecznie w Zakop
smola
nowe domy lapy
lokal handlowy