Poezye. Serya trzecia/Dzwony - Wikiźródła, teksty i materiały źródłowe

Poezye. Serya trzecia/Dzwony

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Konopnicka
Tytuł Poezye. Serya trzecia
Podtytuł Z chaty
Data wydania 1887
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Wł. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wydania Warszawa
Źródło Skany na Commons
Link do strony indeksu
III.
Dzwony.


A gdy skonał w czarnej chacie

Jasieńko miły,

Poszła matka prosić dzwonów,

By mu dzwoniły.


— Mój synaczek, mój rodzony,

W trumience leży,

O zagrajcież wy mu, dzwony,

Z tej białej wieży!


Niechaj idzie głos bijący

O jasne słońce,

Przez te pola, przez te lasy,

Z wiatrem szumiące...”


Ale dzwony twarde serca,

Zimną pierś miały.

„Będziem jemu dzwonić, matko,

Za talar biały”. —


I wróciła, narzekając,

Do pustej chaty

I strząsnęła wszystkie kąty

I zgrzebne szmaty...


I nic więcej nie znalazła

Prócz onej świty,

Którą syna trup sczerniały

Leżał nakryty...


— Nieszczęśliważ moja dola,

Jasieńku miły!

Chybaż tobie łzy te moje

Będą dzwoniły...


Chyba moje narzekanie

Bić będzie z rosą,

Kiedy ciebie na mogiłki

Z chaty wyniosą!”


I wynieśli za próg czarny

Trumienkę lichą,

A za synem poszła matka

Ścieżyną cichą...


I nie grały jemu dzwony

Z wysokiej wieży,

Jeno szumiał las zielony

I wietrzyk świeży...


Jeno dzwonki te liliowe,

Co w borze rosną,

Żeby dzwonić chłopskim trumnom

W drogę żałosną...







urządzanie terenów zielonych maszyny czyszczące Napisy do seriali łóżka drewniane okna pcv
Pikniki firmowe nad polskim morzem
Konferencja w nadmorskim klimacie
prosigma radom
pluczkowy