Na pokój grecki - Wikiźródła, teksty i materiały źródłowe

Na pokój grecki

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
 

Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
(W domu księżnej Zeneidy Wołkońskiej, w Moskwie).


 Skroś ciemnoty wiedziony jej gwiaździstym wzrokiem,
Goniąc białą jej szatę po szybach hebanu,
Wszedłem. — Czy to kraina za Lety potokiem,
Czy miast wielka mumija, zwłoki Herkulanu?
Nie! Tu cały świat dawny na Piękności słowo
Odbudował się, chociaż nie odżył na nowo.
Z mozaiki świat cały, każdy jego szczątek
Jest odłamem dzieł sztuki, wielkości pamiątek.

 Tu kamienia podróżna nie śmie trącić noga,
Z kamienia płaskorzeźbą wygląda twarz boga.
Gniewny, zda się swojego pohańbienia wstydzić,
Depcących dawną wiarę ludzi nienawidzić,
I napowrót w marmuru ukrywa się łonie,
Skąd przed wieki snycerskie wyzwały go dłonie.

 Wkoło pędzlem i dłutem strojne sarkofagi,
Co miały proch królewski bronić od zniewagi,
Dziś same na proch lecąc, potrzebują trumny.
Gdzieniegdzie ścięta głowa nieznanej kolumny,
Skaleczona, odarta, podeptana w pyle,
Wala się, jako trupia czaszka na mogile.

 Tam od starości ledwie na nogach się trzyma
Obelisk, ten przychodzień z kraju Mizraima[1].

Widzisz na nim te rysy dziwacznej osnowy,
Te pisma zatraconej dawnych sfinksów mowy?
To hieroglif! — Pod jego zasłoną leżąca
Myśl głęboka w letargu śpi od lat tysiąca;
Jak mumija zamknięta w balsamiczne łoże,
Cała nieskazitelna — zmartwychwstać nie może.

 Nietylko sztuki twoje, znikomy człowieku!
Lecz martwą pierś żywiołów przerabia ząb wieku!
Patrz na ów kamień drogi, zaniedbany w piasku:
Niegdyś był cudnej barwy, słonecznego blasku;
Ileż wieków przeświecił, aż wylawszy z łona
Całą jasność, zamierzchnął, jak gwiazda zgaszona!

 Śród gruzów jeden cały stał obraz Saturna.
Tam jedna ryta z bronzu korynckiego urna,
W łonie jej zwolna płomyk przebudza się blady:
Czy to zmartwychwstającej genijusz Hellady?
Wzniósł głowę, błysnął okiem i na skrzydłach tęczy
Podlatując raz jeszcze promieniami wieńczy
Skronie bogów, niebianek, drzemiących wokoło.
I nimfy przewodniczki najpiękniejsze czoło.

 O, niech te wszystkie bóstwa nad pamiątek ziemią
Wiecznie snem marmurowym i bronzowym drzemią!
Ciebie tylko niech, piękna przewodniczko, zbudzi
Najmniejszy z bogów dotąd uczczonych od ludzi.
Swawolniku! Uciekłszy z Afrodyty[2] łona,
Drzemiesz, ssąc rubinowe piersi winogrona.

 Wielki grzech bez ofiary minąć bóstwo twoje!
O piękna nimfo! bądźmy nabożni oboje!...
Niestety! Przewodniczka chłodnym rzutem oka,
Jak laską Merkurego[3], uderza z wysoka
I duszę mą, lecącą w rozkoszy kraj błogi,
Wypędza bez litości za nadziei progi.

 Cóż powiem, wrócony do śmiertelnych kraju?
Ach, opowiem, że byłem w pół drogi do raju,
Z duszą napoły tęskną, napoły radośną;
Słyszałem już tę rajską rozmowę wpół-głośną.
I widziałem te rajskie pół-światła, pół-cienia,
I doznałem, niestety! tylko pół-zbawienia...

 Moskwa, 1827.


[edytuj] Przypisy

  1. Kraj Mizraima — Egipt.
  2. Afrodyta czyli Wenus, bogini piękności; synem jej był Amor (Eros) czyli Kupido.
  3. Laska Merkurego (posła bogów), zwana kaduceuszem, z wężami i skrzydłami, uspakajała wzburzenie wśród narad.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.




budowa domów Krawaty zakupy biżuteria Karibea Le Squash Hotel bloczki betonowe
organizacja wypoczynku ostroleka
dmuchawce
nieruchomosci radom lezajsk
kursy doksztalcajace