Klaskaniem mając obrzękłe prawice... - Wikiźródła, teksty i materiały źródłowe

Klaskaniem mając obrzękłe prawice...

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania


Za wstęp. Ogólniki Vade-mecum • Klaskaniem mając obrzękłe prawice… • Cyprian Kamil Norwid Przeszłość
Za wstęp. Ogólniki Vade-mecum
Klaskaniem mając obrzękłe prawice…
Cyprian Kamil Norwid
Przeszłość

Klaskaniem mając obrzękłe prawice,
Znudzony pieśnią, lud wołał o czyny;
Wzdychały jeszcze dorodne wawrzyny,
Konary swymi wietrząc błyskawice.
Było w Ojczyźnie laurowo i ciemno
I już ni miejsca dawano, ni godzin
Dla nieczekanych powić i narodzin,
Gdy Boży-palec zaświtał nade mną:
Nie zdając liczby z rzeczy, które czyni,
Żyć mi rozkazał w żywota pustyni!

*
Dlatego od was… – o! laury – nie wziąłem
Listka jednego, ni ząbeczka w liściu,
Prócz może cieniu chłodnego nad czołem
(Co nie należy wam, lecz – słońca przyściu…).
Nie wziąłem od was nic, o! wielkoludy,
Prócz dróg zarosłych w piołun, mech i szalej,
Prócz ziemi, klątwą spalonej, i nudy…
Samotny wszedłem i sam błądzę dalej.

*
Po-obracanych w przeszłość niepojętę,
A uwielbionę – spotkałem niemało!
W ostrogi rdzawe utrafiałem piętę
W ścieżkach, gdzie zbitych kul sporo padało.
Nieraz Obyczaj stary zawadziłem,
Z wyszczerzonymi na jutrznię zębami,
Odziewający się na głowę pyłem,
By noc przedłużył, nie zerwał ze snami.

*
Niewiast, zaklętych w umarłe formuły,
Spotkałem tysiąc – i było mi smętno,
Że wdzięków tyle widziałem – nieczuły! –
Źrenicą na nie patrząc bez-namiętną.
Tej, tamtej rękę tknąwszy marmurowę,
Wzruszyłem fałdy ubrania kamienne,
A motyl nocny wzleciał jej nad głowę,
Zadrżał i upadł… i odeszły, sennie…

*
I nic – nie wziąłem od nich w serca wnętrze,
Stawszy się ku nim, jak one, bezwładny,
Tak samo grzeczny i zarówno ż a d n y,
Że aż mi coraz szczęście niepojętsze!
– Czemu? dlaczego? w przesytu-Niedzielę
Przyszedłem witać i żegnać tak wiele?…
Nic nie uniósłszy na sercu, prócz szaty –
Pytać was – nie chcę i nie raczę: k a t y!

*
Piszę – ot! czasem… piszę na B a b i l o n
Do J e r u z a l e m! – i dochodzą listy.
To zaś mi mniejsza, czy bywam omylon
Albo nie? piszę – pamiętnik artysty,
Ogryzmolony i w siebie pochylon –
Obłędny! ależ – wielce rzeczywisty!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

*
Syn – minie pismo, lecz ty spomnisz, wnuku,
Co znika dzisiaj (iż czytane pędem)
Za panowania Panteizmu-druku,
Pod ołowianej litery urzędem –
I jak zdarzało się na rzymskim bruku,
Mając pod stopy katakomb korytarz,
Nad czołem słońce i jaw, ufny w błędzie,
Tak znów odczyta on, co ty dziś czytasz,
Ale on spomni mnie… bo mnie nie będzie!


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.




montaż lpg diesel przeprowadzki firm księgarnia w lublinie kask uvex minibary fisher price
Sylwester jakiego nie znasz
platforma dla niepełnosprawnych
scada pruszkow
rzemieslnicy