Jan Kochanowski (Lenartowicz) - Wikiźródła, teksty i materiały źródłowe

Jan Kochanowski (Lenartowicz)

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Łaskawe życia naszego szafarki,
Ciągną nić złotą pracowite Parki,
Na wrzecioneczkach żywo namotają,
Dni nasze w złote kłębki nawijają.
 
A gdy już przędzy nie stanie srebrzystej,
To przetną pasmo i w drodze wieczystej
Wnet się człek ujrzy; ten szczęśliwy zasię,
Kto żył dla ludzi dobrze w swoim czasie.
I jako na świat przyszedł - tak i schodzi,
Czysty, jako się sprawiedliwym godzi,
A świat był jemu płomieniem ognistym,
Z którego żywot jak żelazo czystym
Wypłynął w wieczność, tam, gdzie ojce, dziady
Przeszli po cichu - na wspólne narady.
 
Zielona lipo moja, w której cieniu
Siadam i słonecznemu kryję się promieniu;
Jakże to wiele z tobą rozmawiałem,
Jakże to różne myśli wyśpiewałem,
Za każdą - złotą struną potrącając;
Aże przegrałem życie, wdzięcznie grając.
Mogłem ci wprawdzie w zbroi, przypasany
Do miecza rycerz - i między dworzany
Stanąć królewskie. Lecz ty, lipo moja,
I ty mi, gęśli, milsząś niźli zbroja!
 
Śpiewak też równie myślą sprawy ima:
I świat mu cięży jak hełm nad oczyma,
Za poczciwości chroniąc się pawężą
Tnie prawdę mieczem - aż smoki polezą,
Albo zapaśnik legnie - wszędy boje.
Walczy, kto ima lutnię, jak i zbroję.
I świat jednako nagradza też one,
Liście na głowę wkładając zielone.
Tak nad mieczowym greckim bohaterem,
Jako nad ślepym śpiewakiem Homerem
Jedno, lauru liście skroń obwiodły;
Ziemia cóż ludziom da? - jeno chwast podły.
Pod cienie lipy mojej, gościu pożądany,
Spiesz się, tu cię pokrzepi mój dzban polewany,
Złota przywita lutnia i ubogie progi,
I kwiaty mego sadu, a domowe bogi
Sen ci spuszczą przyjemny - aż cię zbudzą z rana
Na gołębniku ptaki i klekot bociana
Lub wierzbowa fujara... Gościu mój kochany,
Usiądź ze mną za stołem i wianek różany
Przyjmij - fraszka ziemskie rzeczy,
Byle ojców obyczaj szczerze mieć na pieczy
I stare "kochajmy się" rad zawsze wspominać,
I umieć sobie z Bogiem i szablą poczynać.
Toć wszystko - więcej człowiek uczynić nie może,
Tępy ma wzrok, by odgadł dziwne sądy boże.
Więc się cieszmy nadzieją, chwytajmy sny złote,
Że nam naszą poczciwość i ojcowską cnotę
Nagrodzą - choćby płoche te sny były,
Praw-li, komu się one na świecie przyśniły.

Pójdź, gościu, w moje progi, otwarte ci wrota,
Wita cię stara prawość i stara prostota,
Zrzuć zbroje i rumaka pachołkowi oddaj,
A zwyczajom się naszym staropolskim poddaj!
Chcemy sobie być radzi,
Rozkaż, panie, czeladzi,
Niechaj na stół dobrego wina przynaszają,
A przy tym w złote gęśle albo w lutnię grają!


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.




biżuteria diety polskich gwiazd bilards producent schodów kreskówki rejser helikoptertur las vegas rejser
wina węgierskie, argentyńskie dystrybutor win, importer win
dom jednorodzinny
estate pila
boleslawiec