Fraszki/Księgi Pierwsze (całość)
| Księgi Pierwsze (całość) Fraszki Jan Kochanowski |
Księgi Wtóre→ | ||
[edytuj] Do gościa
[edytuj] Na swoje księgi
Niedbają moje papiery
O przeważne bohatery;
Nic u nich Mars, chocia srogi,
I Achilles prędkonogi —
Ale śmiechy, ale żarty
Zwykły zbierać moje karty;
Pieśni, tańce i biesiady,
Schadzają się do nich rady.
Statek tych czasów nie płaci,
Pracą człowiek próżno traci —
Przy fraszkach mi wżdy naleją,
A to w niwecz, co się śmieją.
[edytuj] Na swoje pieśni
Nikomu, abo raczej wszytkim, swoje księgi
Daję, by kto nie mniemał (strach to bowiem tęgi)
Że za to trzeba co dać: wszyscy darmo miejcie —
O drukarza nie mówię, z tym się zrozumiejcie.
[edytuj] O żywocie ludzkim
Fraszki to wszytko, cokolwiek myślemy,
Fraszki to wszytko, cokolwiek czyniemy;
Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy,
Próżno tu człowiek ma co mieć na pieczy:
Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława,
Wszytko to minie, jako polna trawa;
Naśmiawszy się nam i naszym porządkom,
Wemkną nas w mieszek, jako czynią łądkom.[1]
- ↑ Gatunek lalek.
[edytuj] Z Anakreonta
- Ja chcę śpiewać krwawe boje,
- Łuki, strzały, miecze, zbroje;
- Moja lutnia — Kupidyna,
- Pięknej Afrodyty syna.
- Łuki, strzały, miecze, zbroje;
- Jużem był porwał bardony
- I nawiązał nowe strony;
- Jużem śpiewał Meryjona
- I prędkiego Sarpedona.
- I nawiązał nowe strony;
- Lutnia swym zwyczajem gwoli
- O miłości śpiewać woli.
- Bóg was żegnaj, krwawe boje,
- Nie lubią was strony moje.
- O miłości śpiewać woli.
[edytuj] O Hannie
Serce mi zbiegło, a nie wiem inaczej,
Jedno do Hanny, tam bywa naraczej.
Tom był zakazał, by nie przyjmowała
W domu tego zbiega, owszem wypychała.
Pójdę go szukać, lecz się i sam[1] boję
Tam zostać. Wenus! powiedz radę swoję.
- ↑ W wyd. 1639: lecz i sam.
[edytuj] Na hardego
Nie chcę w tej mierze głowy psować sobie,
Bych się mój panie! miał podobać tobie;
Widzę, żeś hardy — mnie też na tem mało,
Kiedy się tobie tak upodobało.
[edytuj] Na starą
Terazbyś ze mną zigrywać się chciała,
Kiedyś niebogo! sobie podstarzała.
Daj pokój, prze Bóg! sama baczysz snadnie,
Że nic po cierniu, kiedy róża spadnie.
[edytuj] Do Hanny
Chybaby nie wiedziała, co znaczy twarz blada
I kiedy kto nie grzeczy Hanno! odpowiada,
Często wzdycha, a rzadko kiedy się rozśmieje?
Tedy nie wiesz, że prze cię moje serce mdleje.
[edytuj] Na utratne
Na przykrej skale, gdzie nikt nie dochodzi,
Zielone drzewo słodkie figi rodzi,
Których z wronami krucy zażywają,
Ludzie żadnego pożytku nie mają;
Takżeć nie wiem, z kim wszytko drudzy zjedzą,
A ludzie godni gdzieś na stronie siedzą?
[edytuj] Sen
[edytuj] Do paniej
Pani jako nadobna, tak też i uczciwa!
Patrząc na twą wdzięczną twarz rymów mi przybywa,
Które jeśli się ludziom kiedy spodobają,
Nie więcej mnie, niż tobie, być powinne mają.
[edytuj] Raki
Folgujmy paniom, nie sobie — ma rada,
Miłujmy wiernie, nie jest w nich przysada,
Godności trzeba, nie zanic tu cnota,
Miłości pragną, nie pragną tu złota,
Miłują z serca, nie patrzają zdrady,
Pilnują prawdy, nie kłamają rady,
Wiarę uprzejmą, nie dar, sobie ważą,
W miarę, nie nazbyt ciągnąć rzemień każą.
Wiecznie wam służę, nie służę na chwilę,
Bezpiecznie wierzcie, nie rad ja omylę.
[edytuj] O kocie
Słychał kto kiedy, jako ciągną kota?
Nie zawżdy szuka wody ta robota,
Ciągnie go drugi nadobnie na suszy,
Sukniej nie zmacza, ale wżdy mdło duszy.
[edytuj] Na pieszczone ziemiany
Gniewam się na te pieszczone ziemiany,
Co piwu radzi szukają przygany.
Nie pij, aż ci się pierwej będzie chciało,
Tedyć się każde dobrem będzie zdało.
[edytuj] Na niesłowną
|
Miałem nadzieją, że mi ziścić miano Ale, co komu rzecze białogłowa, |
[edytuj] Do paniej II
Co usty mówisz, byś w sercu myśliła,
Barzobyś mię tem pani! zniewoliła —
Ale kiedy mię swym miłym mianujesz,
Podobno dawnym zwyczajom folgujesz.
[edytuj] O chmielu
Co to za sałata rana,
Rozynkami posypana?
Chmiel, jeśli dobrze smakuję;[1]
Przetociem go w głowie czuję.
- ↑ U Tur.: smakuje.
[edytuj] Na nabożną
Jeśli nie grzeszysz, jako mi powiadasz,
Czego się miła! tak często spowiadasz?
[edytuj] Na grzebień
Nowy to fortel, a mało słychany:
Na srebrną brodę grzebień ołowiany.
[edytuj] Ofiara
Łuk i sajdak twój Febe! niech będzie, lecz strzały
W sercach nieprzyjacielskich w dzień boju zostały.
[edytuj] O sobie
Dopiero chcę pisać żarty,
Przegrawszy pieniądze w karty;
Ale się i dworstwo zmieni,
Kiedy się w pytlu grosza neni.
[edytuj] Na Konrata
Milczycie w obiad mój panie Konracie!
Czy tylko na chleb gębę swą chowacie?
[edytuj] Do Mikołaja Firleja
Jeśliby w moich książkach co takiego było,
Czegoby się przed panną czytać nie godziło,
Odpuść mój Mikołaju! — bo, ma być stateczny
Sam poeta, rym czasem ujdzie i wszeteczny.
[edytuj] Do Josta
Wiesz, coś mi winien; miejże się do taszki,
Bo cię wnet włożę Jostcie! między fraszki.
[edytuj] Do Jakuba
Że krótkie fraszki czynię, to Jakubie! winisz;
Krótsze twoje nierównie, bo ich ty nie czynisz.
[edytuj] Epitafium Kosowi
Z żalem i płaczem, acz za twe niestoi,
Mój dobry Kosie: towarzysze twoi
W ten grób twe ciało umarłe włożyli,
Którzy weseli wczora z tobą byli.
Śmierć za człowiekiem na wszelki czas chodzi;
Niech zdrowie, niech nas młodość nie uwodzi,
Bo ani wiemy, kiedy wsiadać każą?
A tam ani płacz ani dary ważą.
[edytuj] O tymże
Wczora pił z nami, a dziś go chowamy;
Ani wiem, czemu tak hardzie stąpamy?
Śmierć nie zna złota i drogiej purpury,
Mknie po jednemu jako z kojca kury.
[edytuj] O zazdrości
Ani przyjaciel, ani wielkość złota,
Ani uchowa złej przygody cnota;
Przeklęta zazdrość dziwnie się frasuje,
Kiedy u kogo co nad ludzi czuje.
Więc jeśli nie zje, tedy przedsię szczeka,
A ustawicznie na twoje złe czeka.
To na nię fortel: nic nie czuć do siebie,
A wszytko mężnie wytrzymać w potrzebie.
[edytuj] Do gościa II
Nie pieść się długo z memi książeczkami
Gościu! — boć rzeką: bawisz się fraszkami.
[edytuj] Do Walka
Walku mój! tem mię nie rozgniewasz sobie,
Że się me fraszki kiepstwem[1] zdadzą tobie.
Bych ja też w nich był baczył statek jaki,
Wierz mi, nie byłby tytuł na nich taki.
- ↑ U Most.: letkie (?)
[edytuj] Epitafium Krzysztofowi Sienieńskiemu
Tylko cię tu na ziemię szczęście okazało,
Dalej cię mieć Krysztofie! na świecie nie chciało.
Czy to gorzej, czy lepiej? wy sami widzicie,
Którzy tego i tego świata smak pomnicie.
[edytuj] Na poduszkę
|
Szlachetne płótno! na którem leżało Więcej nie śmiem rzec; bo i tak się boję, |
[edytuj] Na frasownego
Nie frasuj się na sługi, żeć się pożarli;
Trzeźwi słudzy z trzeźwiemi pany pomarli.
[edytuj] Na stryja
Nie bądź mi stryjem, Rzymianie mawiali,
Kiedy się komu karać nie dawali.
Bądź ty mnie stryjem przedsię po staremu,
Jeno nic nie bierz synowcowi swemu.
[edytuj] Do Mikołaja Mieleckiego
Nie dar jaki kosztowny, ale co przemogę,
Dam ci parę wierszyków Mielecki! na drogę:
Boże daj, by-ć się dobrze na wszytkiem[1] wodziło,
Byś we zdrowiu oglądał, na coć patrzać miło.
Na mię bądź łaskaw, jakoś zawżdy okazował;
Nie był ten łaskaw, kto do końca nie miłował.
- ↑ U Most.: wszytko.
[edytuj] Na łakomego
Na umyśle prawdziwe bogactwa zależą,
Pod nim srebro i złoto i pieniądze leżą,
A temu bogatego imię będzie służyć,
Który szczęścia swojego umie dobrze użyć.
Ale kto ustawicznie leży nad liczmany,
Tylko tego słuchając, gdzie przedajne łany —
Ten równie jako pszczoła plastry w ul układa,
A drugi nic nie robiąc miód gotowy jada.
[edytuj] Na niesłownego
|
Powiem ci prawdę, że rad obiecujesz, Fraszkąby cię zwać, lecz to jeszcze mniejsza, |
[edytuj] Do Pawełka
[edytuj] Na Matusza
Matusz wąsów, lepiej rzec; bo wielką kładziemy
Rzecz pod małą, kiedy wąs Matuszów mówiemy.
[edytuj] Do pijanego
Nie darmo Bacha z rogami malują,
Bo pijanego i dzieci poczują.
Niech głowa, niech mu służą dobrze nogi, —
Sama postawa ukazuje rogi.
[edytuj] Na gospodarza
Posadziłeś mię wprawdzie nienajgorzej,
Aleby trzeba mięsa dawać sporzej;
Przed tobą widzę półmisków nie mało,
A mnie się ledwie polewki dostało.
Diabłu się godzi takowa biesiada,
Gościem czy świadkiem ja twego obiada?
[edytuj] Na matematyka
|
Ziemię pomierzył i głębokie morze, Wiatrom rozumie, praktykuje komu — |
[edytuj] Na butnego
Już mi go nie chwal, co to przy biesiedzie
Z zwycięstwy na plac i z walkami jedzie;
Takiego wolę, co zaśpiewać może
I co z pannami tańcować pomoże.
[edytuj] Za pijanicami
Ziemia deszcz pije, ziemię drzewa piją,
Z rzek morze, z morza wszytki[1] gwiazdy żyją. —
Na nas, nie wiem, co ludzie upatrzyli?
Dziwno im, żeśmy trochę się napili.
- ↑ W wyd. 1639: wszytkie.
[edytuj] O prałacie
I to być musi do fraszek włożono,
Jako prałata jednego uczczono?
Białychgłów młodych i panów nie mało
Za jednym stołem pospołu siedziało;
Siedział też i ten, com go już mianował,
Bo dobrej myśli nigdy nie zepsował;
Mnich wedle niego, a po drugiej ręce
Pani co starsza. Słuchajże[1] o męce:
Na pierwszem miejscu pannę całowano,
Także do końca podawać kazano;
Więc tego nieraz, ale kilka było,
A prałatowi by kąska nie miło;
Bo, co raz to go baba pocałuje,
A on zaś mnicha; więc mu się styskuje,
Miał czyściec prawy jeszcze na tym świecie,
Bodaj wam taki, co go mieć nie chcecie.
- ↑ U Tur.: słuchajcie.
[edytuj] Epitafium Wojciechowi Kryskiemu
Płaczą cię starzy, płaczą cię i młodzi,
Dwór wszytek w czerni prze cię Kryski! chodzi,
Albowiem ludzkość i dworstwo przy tobie
W jednymże zaraz pochowano grobie.
[edytuj] Drugie temuż
Hiszpany, Włochy i Niemce zwiedziwszy,
Królowi swemu cnotliwie służywszy,
Umarłeś Kryski i leżysz w tym grobie;
Mnieś wielki smutek zostawił po sobie —
A iż płacz próżny i żałość w tej mierze,
Tem więtszą i płacz i żałość moc bierze.
[edytuj] Na pany
Ciężko mi na te teraźniejsze pany;
Siebie nie baczą, a ganią dworzany.
Wonczas, pry, czystych zapaśników było,
Szermierzów, gońców, aż i wspomnieć miło;
A dziś co młodzi pacholcy umieją?
Jedno w się wino jako w beczkę leją.
Prawda, że wielka w sługach dziś odmiana,
Ale też trudno o takiego pana,
O jakich nam więc starszy powiadali;
Oni się w męztwie, w dzielności kochali,
Dziś ledwie żyda z workiem pieprzu wolą —
Nie dziw, że rzadko za tarczami kolą.
[edytuj] O Staszku
Gdy co nie grzeczy usłyszy mój Staszek,
To mi wnet każe przypisać do fraszek.
Bracie! by się to wszytko pisać miało,
Jużby mi dawno papieru nie stało.
[edytuj] Do Kachny
Pewnie cię moje zwierciadło zawstydzi,
Bo się w niem Kachno! każdy szpetny widzi.
[edytuj] O liście
Nie wiem, by ta niemoc była,
Coby się nie przyrzuciła.
Wczora mi pani pisała,
Że po trzy nocy nie spała —
Od tych czasów mi nie śmieszno,
I sam nie śpię, co mię teszno.
[edytuj] Epitafium Jędrzejowi Żelisławskiemu
W jegoż gospodzie o wieczornej chwili
Zelisławskiego niewinnie zabili
Swowolni ludzie; kto chce słowo miłe
Dać temu grobu, przeklinaj opiłe.
[edytuj] Do Baltazara
Nie dziw, żeć głowa Baltazarze! chora,
Siedziałeś wedle głupiego doktora.
[edytuj] Na hardego II
Nie bądź mi hardym, chociaś wielkim panem;
Jam nie starostą, ani kasztelanem —
Ale gdy namniej podweselę sobie,
Siła mam w głowie panów równych tobie.
[edytuj] Na sokalskie mogiły
Tuśmy się mężnie prze ojczyznę bili
I naostatek gardła położyli.
Nie masz przecz gościu! łez nad nami tracić,
Taką śmierć mógłbyś sam drogo zapłacić.
[edytuj] Do Jana
Radzę Janie! daj pokój przedsięwzięciu swemu,
Bo, bądź krótko bądź długo, przecie przyjdzie ktemu,
Że się człowiek obaczy, a co mu dziś miło,
To mu będzie za czasem wstyd w oczu mnożyło;
Tę roskosz, którą teraz tak drogo szacujesz,
Puścisz tajniej po chwili, gdy prawdę poczujesz.
A tak, co ma czas przynieść, uprzedź go ty raczej,
Odmień swój bieg, a żagle nakręć w czas inaczej.
Swiadomeś słów łaskawych i pięknej postawy,
Zdradę widzisz, znajże więc, co przyjaciel prawy?
A ty o morska Wenus! chluśniej z raz tej paniej,
A pomści się wzdychania i moich łez na niej.
[edytuj] O doktorze Hiszpanie
Nasz dobry doktor spać się od nas bierze,
Ani chce z nami doczekać wieczerze;
Dajcie mu pokój, najdziem go w pościeli,
A sami przedsię bywajmy weseli.
Już po wieczerzy, pódźmy do Hiszpana;
Ba, wierę pódźmy, ale nie bez dzbana.
Puszczaj doktorze towarzyszu miły!
Doktor nie puścił, ale drzwi puściły.
Jedna nie wadzi, dajci Boże zdrowie.
By jeno jedna, doktor na to powie.
Od jednej przyszło aż więc do dziewiąci,
A doktorowi mózg się we łbie mąci.
Trudny (powiada) mój rząd z temi pany,
Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany.
[edytuj] O szlachcicu polskim
Jeden pan wielmożny niedawno powiedział:
W Polsce szlachcic jakoby też na karczmie siedział,
Bo kto jeno przyjedzie, to z każdym pić musi,
A żona pościel zwłócząc nieboga się krztusi.
[edytuj] Epitafium dziecięciu
Ojcze! nademną płakać nie potrzeba,
Moja niewinność wniosła mię do nieba;
Bodaj tak wiele tobie przyczyniła,
Ile mnie sroga śmierć lat ukrzywdziła.
[edytuj] Na młodość
Jakoby też rok bez wiosny mieć chcieli,
Którzy chcą, żeby młodzi nie szaleli.
[edytuj] Na starość
Biedna starości! wszyscy cię żądamy,
A kiedy przyjdziesz, to zaś narzekamy.
[edytuj] Na śmierć
Obłudny świecie! jakoć się tu widzi,
Doszedłem portu, już więc z inszych szydzi.
[edytuj] Na frasowne
Przy jednem szczęściu dwie szkodzie Bóg daje;
Głupi nie widzi, więc fortunie łaje,
Baczny, co dobrze, to na wierzch wykłada,
A co nie gmyśli, to pilnie przysiada.
[edytuj] Na fortunę
W tem się fortuny radzić nie potrzeba:
Chowaj swe dobrze, coć Bóg życzył z nieba,
A kiedy będziesz miał pogodę na co,
Łapaj jej z przodku, z tyłu nie masz za co.
[edytuj] O fraszkach
Najdziesz tu fraszkę dobrą, najdziesz złą i śrzednią,
Nie wszytkoć mury wiodą materyą przednią,
Z boków cegłę rumieńszą i kamień ciosany,
W pośrzodek sztuki kładą i gruz brakowany.
[edytuj] O śmierci
Smiesznie to rzekła jedna białagłowa
Słuchając pieśni, w której są te słowa:
„Radabym śmierci, by już przyszła na mię“.
Proszę, kto śmiercią, niech go też mam znamię.
[edytuj] Do Chmury
Mówiłem ja tobie Chmura!
Że przy kuchni bywa dziura.
Aleś ty mnie nie chciał wierzyć,
Wolałeś swym grzbietem zmierzyć.
[edytuj] O tymże II
Wierzę, od początku świata
Nie były tak suche lata,
Oczy nasze to widziały:
Chmury się w rzekach kąpały.
[edytuj] Epitafium dziecięciu II
Byłem ojcem niedawno, dziś nie mam nikogo,
Coby mię tak zwał, takem w dzieci zniszczał srogo.
Wszytki mi śmierć pożarła, jedno śmierć połknęło
Haftkę lichą połknąwszy, tak swój koniec wzięło.
[edytuj] Do Pawła
Dobra to Pawle! (możesz wierzyć) szkoła,
Gdzie każą patrzać na poślednie koła.
Człowiek, gdy mu się wedle myśli wodzi,
Mniema, że prosto, nie po ziemi chodzi;
Ale nietrwała roskosz na tym świecie
Upadnie, jako kwiat za kosą lecie.
[edytuj] Na Ślasę
Stań ku słońcu a rozdziew gębę panie Slaza!
A już nie będziem szukać inszego kompasa;
Bo ten nos, co to gęby już ledwie[1] nie minie,
Na zębach nam ukaże, o której godzinie?
- ↑ W wyd. 1604: ledwe, U Most.: ledwo.
[edytuj] Epitafium Wysockiemu
Urodziłem się w Prusiech, Wysockim mię zwano
Umarłem w młodym wieku i tu mię schowano;
U śmierci w tejże cenie młody, co i stary,
Napadnieli jej na raz, nie da dorość miary.
[edytuj] Do paniej III
Imię twe pani! które rad mianuję,
Najdziesz w mych rymiech często napisane,
A kiedy będzie od ludzi czytane,
Masz przed inszemi, jeśli ja co czuję.
Bych cię z drogiego marmuru postawił,
Bych cię dał ulać i z szczerego złota,
(Czego uroda i twa godna cnota)
Jeszczebych cię czci trwałej nie nabawił.
I mauzolea i egiptskie grody
Ostatniej śmierci próżne być nie mogą;
Abo je ogień, abo nagłe wody,
Abo je lata zazdrościwe zmogą.
Sława z dowcipu sama wiecznie stoi,
Ta gwałtu nie zna, ta się lat nie boi.
[edytuj] O miłości
Próżno uciec, próżno się przed miłością schronić,
Bo jako lotny nie ma pieszego dogonić?
[edytuj] Na kogoś
Wyganiasz psa z piekarniej, ba raczej sam wynidź,
Bo tu jednak masz diabła u kucharek czynić.
[edytuj] O fraszkach II
Komu sto fraszek zda się przeczyść[1] mało,
Ten siła złego wytrwać może cało.
- ↑ Przeczytać. W wydaniu 1604: przeczcić
[edytuj] O żywocie ludzkim II
Wieczna myśli! któraś jest dalej niż od wieka,
Jeśli cię też to rusza, co czasem człowieka,
Wierzę, że tam na niebie masz mięsopust prawy,
Patrząc na rozmaite świata tego sprawy.
Bo leda co wyrzucisz, to my jako dzieci
W taki treter,[1] że z sobą wyniesiem i śmieci.
Więc temu rękaw urwą, a ten czapkę straci,
Drugi tej krotochwile i włosy przypłaci;
Nakoniec niefortuna albo śmierć przypadnie,
To drugi, choćby nie rad, czacz[2] porzuci snadnie.
Panie! godnoli, niech tę roskosz z tobą czuję:
Nich drudzy za łby chodzą, a ja się dziwuję.
usuwanie naczynek wrocław Kartoteka broń rambo rolotoki quady poznań diety dla otyłych dom jednorodzinny
Biznesowy kalendarz imprez
Góralska recepta na udanego sylwestra
Odnowa biologiczna, jako skuteczna metod
Odnowa biologiczna czyli jak odmłodzić s