Czas i prawda
Iluż? ja świerzych książek widziałem skonanie -
W samej wiośnie ich życia! a nie były tanie
I kiedy je składano, czekał świat, by wyszły,
Przewidując wzruszenie, albo oklask przyszły;
I kiedy je sznurówką zejmano w poszyty,
Świat szeptał, jak w alkowach przed balem kobiety.
A gdy wyszły? - zostały porwane - a potem
Chwila cieniu i ciszy, jak bywa przed grzmotem,
Lecz czułeś, że znienacka światło się rozpostrze,
I wiew kart, i jak po nich biegło noża ostrze,
Czułeś - a w dni niewiele słyszałeś, co chwila,
W rozmowach sąd, i w którą się stronę przechyla,
I jak przerwany bywa wniesieniem herbaty;
Na wsi? - przejażdżką, w mieście? - kupnem nowej szaty;
A w tydzień już się same okładki tych książek
Odchylają, jak krańce używanych wstążek,
Gdzieniegdzie i pył leci, jak w popielną - środę,
Na niebotyczny ustęp, na skrzydlatą odę,
I słychać że ktoś chyłkiem wzmiankował niechcący
O pewnej innej książce, wyjść wkrótce mającej.
- Tak jest dziś tu i owdzie lecz u nas? wychodzą
Książki? - za późno, czyny? za wcześnie się rodzą.
Co jeśli potrwa? Męże będą mieli siły
Nienarodzonych wnuków, a rozum? - mogiły!
*
Towarzystwo-uczonych niebawem w tej mierze
Gdzieś - kiedyś - się zgromadzi, skoro składki zbierze,
I dnia tego feuilleton zaświta w Poznaniu,
Poświęcony onemu rzeczy sprawozdaniu,
A który czytać będzie dobry Obywatel:
Także - przez poświęcenie (nie dla czczych bagatel!).
Wtedy - sam Długosz wyjdzie; "Kurierek" zamieści:
"Z Berlina. Słychać krążą niewątpliwe wieści,
Jakkolwiek owym wieściom Męże-zaufania
Przeczą - i rozdzielone są krążące zdania."
- Lecz nie śpi korespondent- "Czasu" ten wymaca
Grunt prawdy i firmament przekreśli jak raca,
Po obłokach - tłumaczeń pozłoci rzęsisto,
By wszystkimi orzeknąć języki myśl - czystą!
*
W każdym kraju inaczej Prawda się udziela,
Lubo wszędzie jednego ma nieprzyjaciela,
A tym jest kłamstwo, tudzież lenistwo i pycha,
I nerwów - wstręt, co, aby mieć pokój, ucicha,
Mało dbając (choć prawie to wiedzy zarodkiem),
Że bywa słowo pierwej celem niźli środkiem,
I że dziś Język kształcąc, nie zgadujem wcale.
Jakie? głosić nim będą wesela i żale
Za sto lat - że więc radość, że boleść, że modła
Dlatego się w Lakonizm zawrzeć nie umieją,
Iż wzdychają za przyszłych, łkając jako źródła,
Do których inni przyjdą, w dzbany swe naleją
I będą pić, ochłodę wyczerpując z dzbana;
Lub - nie znalazłszy źródeł, pójdzie im z ust - piana!
text firma najlepsze foteliki samochodowe slownictwo-greckie skórzane rękawiczki Katalog Stron
Katalog Stron
dom jednorodzinny
zjezdzalnie dmuchane
nowe domy